Menu główne:
Artykuły
Paweł Ziółkowski
Stres
Co to jest stres? Często używamy tego słowa, ale jak je dokładnie zdefiniować, nie posuwając się do słynnego cytatu z „Nowych Aten” Benedykta Chmielowskiego, że „koń jaki jest każdy widzi”.
Termin stres wprowadzili do nauki o człowieku fizjologowie Walter Canon i Hans Selye w latach dwudziestych ubiegłego wieku. W 1926 roku Selye zdefiniował stres jako „niespecyficzną reakcję organizmu na wszelkie niedomagania”.
Ich następcy rozwinęli tę teorię. Lazarus i Folkman stwierdzili, że stres wynika z interakcji między warunkami środowiska, a człowiekiem. Pojawia się, gdy człowiek ocenia otoczenie lub zaistniałą sytuację jako nadwyrężające, lub przekraczające zasoby i możliwości jego organizmu. Trzeba podkreślić rolę tej oceny, albowiem to subiektywna interpretacja sytuacji przez człowieka decyduje, czy zaistnieje stres.
Już Selye zróżnicował zjawisko stresu na dystres o skutkach negatywnych i eustres, pozytywny, działający na organizm mobilizująco. O tym , z którym z nich mamy do czynienia decyduje natężenie stresu. Do pewnego poziomu działa on mobilizująco, powyżej wywiera szkodliwy wpływ. Zdarza się tak również, gdy chodzi o
Stres w sztukach walki
Trenujący może doświadczyć stresu w różnych okolicznościach. Poczynając od sytuacji, gdy osoba nieśmiała dołącza do grupy ćwiczących, poprzez stres związany z zawodami, egzaminami czy pokazami, po konieczność skorzystania z nabytych umiejętności „na ulicy” w obronie siebie lub innych. Wszystko to jest stresujące, choć oczywiście w różnym stopniu.
Niniejsze rozważania podporządkujmy tej ostatniej sytuacji. Na wstępie trzeba podkreślić, że stres zawsze towarzyszy normalnemu człowiekowi w takiej konfrontacji. Inteligentna osoba zdaje sobie sprawę z zagrożeń jakie niesie ze sobą walka uliczna. Doświadczenie, cechy osobowości, umiejętności, wszystko to może zmniejszać stres i łagodzić jego odbiór, ale tylko u jednostki patologicznej mógłby się on w ogóle nie pojawić.
Stres w omawianej sytuacji niesie ze sobą dobre i złe strony. Złe, to przede wszystkim zaburzenia czasu reakcji i dostępnych środków technicznych (można „zapomnieć” co się umiało). Pod wpływem stresu można w skrajnym przypadku stracić nawet zdolność do podjęcia walki w ogóle.
Jako przykład podam przygodę mojego kolegi. Otóż podczas jednej z akcji plakatowych w latach 80-tych został zaskoczony przez milicję. Towarzyszył mu wówczas pewien posiadacz mistrzowskiego stopnia w sztukach walki. Kolega, który nigdy nic nie ćwiczył i ważył niecałe 60 kg, ale miał bogate doświadczenie w ulicznych konfrontacjach z przedstawicielami władzy ludowej, stawił opór. Mistrza natomiast zatkało. Jako tako doszedł do siebie dopiero po 48 godzinach gdy został zwolniony.
To skrajny przypadek, ale także zwykłe sprawdzenie czasu reakcji, dezorientacja, wahanie, czy „zapomnienie” części technik jest groźne w momencie konfrontacji z napastnikiem. Istnieje także
Pozytywny aspekt stresu
Sprowadza się on do tego, że pod wpływem stresu ignorujemy powstałe w walce obrażenia i nie odczuwamy bólu. Oczywiście ma to pewne granice, tym nie mniej pomniejsze obrażenia zaczniemy odczuwać, gdy stres ustąpi. Nie będą więc one miały wpływu na nasze reakcje w walce.
Tutaj trzeba zwrócić uwagę na wiążące się z tym zjawiskiem zagadnienie. W pewnych kręgach sztuk walki panuje przekonanie, że należy ćwiczyć w warunkach jak najbardziej zbliżonych do tych, w których dochodzi do konfrontacji. Oznacza to trening w codziennym
ubraniu i obuwiu (nieraz ciężkim i twardym, jak np. w przypadku wojska), bez mat i sprzętu ochronnego, za to w miejscach takich jak klatki schodowe, wagony kolejowe i tramwajowe, czy zaułki ulic.
To błędne podejście. Na treningu nie ma stresu i czujemy każdy uraz. Zresztą nawet gdyby było inaczej, to te urazy nie znikają. Nikt normalny nie lubi bólu, dlatego w takich warunkach nie angażujemy się w ćwiczenia, lecz podświadomie unikamy bolesnych i niebezpiecznych sytuacji utrwalając błędne nawyki. Dlatego ważne jest aby ćwiczyć w bezpiecznych warunkach i w bezpieczny sposób.
Co ciekawe do podobnych wniosków doszła Matka Natura. W lipcu ubiegłego roku Alex Thornton i Katharine McAuliffe z Uniwersytetu Cambridge opublikowali wyniki obserwacji 11 grup surykatek na pustyni Kalahari. Okazało się, że stosują one swoiste metody treningowe ucząc swoje potomstwo polować. Np. w przypadku skorpionów, uczą młode wykorzystując najpierw martwe, a potem żywe osobniki z usuniętym kolcem jadowym. Tak więc zarówno nowoczesna nauka, jak i świat przyrody są zgodne, że trening musi być prowadzony w bezpieczny sposób.
Ale odeszliśmy od głównego tematu. Wróćmy zatem do stresu i zajmijmy się teraz jego ciemniejsza stroną. Konkretnie tym
Jak zmniejszyć poziom stresu w samoobronie
Istnieją sytuacje, w których możemy radzić sobie ze stresem, gdy ten się pojawi, lub gdy wiemy, że się zbliża. To komfortowe sytuacje, które możemy spokojnie analizować i pracować nad nimi. Samoobrona do nich nie należy. Ani nie wiemy z dużym wyprzedzeniem, że będziemy do niej zmuszeni, ani nie mamy czasu aby w trakcie zajmować się swoim stanem psychicznym. Dlatego ważną role odgrywa przygotowanie się do takiej sytuacji, aby stopień stresu zredukować do poziomu mobilizującego.
Kluczowa role odgrywa odpowiedni rodzaj treningu. Tak jak u wspomnianych surykatek musi on łączyć bezpieczeństwo i realizm. W pierwszym rzędzie mam tutaj na myśli sparing.
Umożliwia on bezpieczną naukę stosowania technik, dzięki czemu możemy wyrobić sobie automatyczne odruchy w walce, co jest bardzo ważne gdy nasz organizm jest poddany stresowi. Nie da się tego osiągnąć inną drogą. Nawet powtarzając tysiące razy z góry ustawione scenki markowanych akcji, osiągnie się taki automatyzm co najwyżej w ramach scenariusza. Nie wytrzyma to konfrontacji z realną sytuacją. Dzięki elementowi dowolności w sparingu uczymy się reagować w sytuacjach nieszablonowych, pomimo takich niedogodności jak utrata równowagi czy zamroczenie po knocdownie.
Ponadto w sytuacji stresowej najlepiej wychodzą proste i nieskomplikowane czynności. Tak samo jak w sparingu, gdzie najlepiej sprawdzają się proste techniki. Ruchy o dużej komplikacji, ćwiczone w formie układu atak – odpowiedź, mają znacznie mniejsze szanse na udane zastosowanie pod wpływem stresu.
Sparing to jednak tylko pierwszy etap. Drugi to zawody sportowe. Tutaj chodzi o obycie ze stresem. Sytuacja w której oczekuje się na walkę, nieraz z utytułowanym przeciwnikiem, mierząc swoje szanse, także niesie ze sobą ładunek stresu. Oczywiście nie jest to stres identyczny z tym z ulicznej konfrontacji, ale tego nie da się sztucznie wytworzyć. Pozostaje więc zadowolić się substytutem.
Dzięki takiemu obyciu ze stresem, w większym stopniu koncentrujemy się na konkretnych działaniach prowadzących do poradzenia sobie z konkretną sytuacją, co z kolei obniża napięcie psychofilozoficzne.
Dla zobrazowania tego zagadnienia posłużę się przykładem badań S. Epsteina dotyczących zmian pobudzania u skoczków spadochronowych. Otóż, u skoczków początkujących napięcie emocjonalne wzrasta osiągając maksimum tuż przed skokiem, a następnie gwałtownie obniża się. U skoczków doświadczonych napięcie pojawia się na wiele
godzin przed skokiem, a następnie stopniowo obniża się, po czym, po zakończonym skoku znowu wzrasta. Dzięki rutynie ich organizmy nauczyły się lepiej sobie radzić z emocjami niż debiutantów.
Udział w zawodach wiąże się też z kolejnym zagadnieniem ważnym dla przezwyciężenia stresu. Chodzi o pewność swoich umiejętności. Jeżeli wiemy, że coś nam wychodzi, najpierw w sparingach, a potem w konfrontacji sportowej, wzrasta nasze zaufanie do swoich umiejętności. W szerszym kontekście odnosi się to też ogólnie do techniki ćwiczonego stylu. Gdy jego reprezentanci odnoszą sukcesy i realistycznych formułach rywalizacji, takich jak MMA, wzrasta nasze zaufanie do tego, czego uczymy się na treningach. Ostatnią kwestię związaną ze stresem stanowi
Medytacja i ćwiczenia oddechowe
W psychologii różne formy relaksacji, medytacji, pracy z oddechem, czy autosugestii uważa się za skuteczne metody radzenia sobie ze stresem. Jednak w tym konkretnym przypadku mają trochę mniejsze znaczenie. Nie sposób bowiem w momencie, gdy ktoś nas atakuje usiąść sobie wygodnie w pozycji lotosu i zanurzyć w medytacji. Stąd więc rola takich technik ogranicza się do łagodzenia skutków stresu, oraz ogólnego wzmocnienia psychiki jako przygotowania do stresu. Medytacja uczy przeżywać silne emocje i kontrolować je, co jest przydatne w sytuacjach stresowych. Jest także możliwe, że takie ćwiczenia wzmacniają nasze postrzeganie w sytuacji stresu.
Zespół naukowców prof. Richarda Davidsona z Uniwersytetu Wisconsin przeprowadził badania z wykorzystaniem medytacji typu Vipossana. 17 osób przeszło intensywny kurs przez 3 miesiące medytując po 10 godzin. Druga grupa, kontrolna, 23 osoby ledwie liznęła medytację poświęcając jej przez tydzień 20 minut dziennie. Obu grupom wyświetlano serie cyfr ukrytych wśród liter w różnych odstępach czasu, nawet mniej niż półsekundowych. Jednocześnie monitorowano aktywność mózgu. Osoby z pierwszej grupy zauważyły więcej szybko po sobie wyświetlanych cyfr, niż te z grupy kontrolnej. Ponadto ich mózgi poświęciły na to znacznie mniej energii.
Jednak, jako że badań tych nie powtórzono w sytuacji stresowej, nie wiemy, czy efekty byłyby tutaj podobne. Koichi Tohei, mistrz aikido i ekspert wschodnich technik ezoterycznych, sformułował opinię. że stan umysłu osiągnięty podczas medytacji w spokojnych warunkach na łonie natury, pryska w konfrontacji z wielkomiejskim gwarem. Lepiej więc nie przesadzać z optymizmem. Tym bardziej, że opisywane wyniki, były wynikiem ćwiczeń o intensywności nieosiągalnej w codziennym życiu.
Medytacja i ćwiczenia oddechowe są często wplatane w treningi sztuk walki. Jest to jednak zazwyczaj błąd. Te dyscypliny wymagają fachowego nauczania co nie jest domeną większości instruktorów sztuk walki. Może to wywierać szkodliwy wpływ na ćwiczących. Przykładowo, nieprawidłowo prowadzone ćwiczenia oddechowe mogą doprowadzić do hiperwentylacji, a nawet rozedmy płuc. Jako, że hiperwentylacja może się łączyć ze stanami histerycznymi, efekt w sytuacjach stresowych może być odwrotny od oczekiwanego. Z tego samego powodu nie należy próbować praktykować samemu ucząc się z podręczników, czy filmów instruktażowych.
Na koniec pamiętajmy, że stres występuje w wielu aspektach codziennego życia. Ucząc się z nim radzić w sytuacji ekstremalnej łatwiej nam będzie stawić mu czoła także w szkole, pracy, czy życiu osobistym.
Dziękuję Piotrowi Ignaczakowi, psychologowi i mojemu asystentowi za fachowe konsultacje podczas pisania tego tekstu.